Irena Piekarska (1923 – 2017)

10 listopada 2017 r. zmarła Pani Irena Piekarska. Większość znała ją jako siostrę Mariana Piekarskiego ps. Ryś. To właśnie jej zawdzięczamy bezcenne świadectwo i pomoc, która pozwoliły odkryć nieznanego bohatera.

Historia naszej znajomości z Panią Ireną sięga roku 2011, kiedy powstaje zespół w składzie: Joanna Lewoc, Zuzanna Bilbin, Kacper Rozmysłowski pod opieką Pana Grzegorza Kalejty. Zaczynamy się coraz częściej spotykać, co owocuje stworzeniem zwycięskiego projektu w konkursie historycznym. Odkrywamy historię zapomnianego bohatera, który w brawurowej akcji uwolnił 6 więźniów skazanych na śmierć, co sam ostatecznie przypłacił własnym życiem. Potem – dzięki Muzeum Historii Polski oraz Łódzkiej Szkoły Filmowej – powstaje etiuda, która zwycięża w konkursie filmowym. Zdobywamy jednak nagrodę najważniejszą – bliską znajomość z Panią Ireną Piekarską, naszą żywą legendą. Poznajemy fascynujące historie z jej życia, z okresu okupacji i potem, z okresu walki w antykomunistycznej partyzantce. Jesteśmy dumni, że obdarzyła nas swoim zaufaniem, że możemy ocalić od zapomnienia tamte straszne czasy.

Trudno uwierzyć, że Pani Irena już nie roześmieje i nie opowie jednego ze swoich żarcików. Trudno też pogodzić się, że odeszła jedna z ostatnich, którzy poświęcili swoją młodość i całe życie służbie wolnej i niepodległej Ojczyźnie.

Podporucznik Irena Piekarska, pseudonim „Ira”, urodziła się 1 marca 1923 r., zmarła 10 listopada 2017 r. Była najstarszym dzieckiem Julianny (z domu Turczyńskiej) oraz Stanisława, zawodowego policjanta, m.in. komendanta posterunku Policji Państwowej w Berżnikach. Matka nie pracowała, zajmowała się domem. Wcześniej zmarło dwoje dzieci Piekarskich, którzy zostali pochowani na suwalskim cmentarzu parafialnym przy ul. Bakałarzewskiej. Młodsi bracia – Stanisław, ps. Kukułka (ur. 1925) oraz Marian, ps. Ryś. W związku ze zmianą stanowiska pracy ojca (prowadzący wydział karno-śledczy Policji Państwowej w Suwałkach) rodzina zmienia miejsce zamieszkania na dom wybudowany przez ojca w Suwałkach przy ul. Kolejowej 8/1 (obecnie ul. Podhorskiego 5). Irena od wczesnego dzieciństwa zafascynowała i zaangażowana w działalność harcerską.

Podczas okupacji niemieckiej rodzinny dom przy ul. Kolejowej staje się punktem kontaktowym dla suwalskiego podziemia. Schronienie znajdą tutaj najpierw żołnierze AK, a po wojnie także AKO i WiN. Rodzeństwo Irena również czynnie angażuje się w działalność podziemną, Irena zajmuje się m.in. kolportażem nielegalnych wydawnictw, brat Stanisław bierze udział w bezpośrednich działaniach partyzanckich jako żołnierz AK. Najmłodszy brat Marian zostaje w 1942 r. zaprzysiężony również do AK (przyjęcie go, pomimo młodego wieku, tłumaczy się tym, że i tak poznał już tajemnice starszego rodzeństwa). Początkowo wraz z siostrą rozwozi materiały do okolicznych miejscowości (przede wszystkim do wsi Raczki). Najczęściej jest to literatura, czasem broń. O niebezpieczeństwie tej misji świadczy zatrzymanie ich w pociągu relacji Suwałki – Raczki, co nie zakończyło się jednak przeszukaniem. Najmłodszy z Piekarskich zostaje m.in. gońcem przy II zastępcy komendanta AK Suwałkach ppor. Mieczysławie Ostrowskim (pseudonim „Kropidło”). Sam Piekarski napisze o tym okresie swego życia w prośbie o ułaskawienia do Prezydenta Bieruta: „Mając lat 15, w 1942 r. wstąpiłem do partyzanckich oddziałów leśnych AK. Pomimo nieletniego wieku brałem czynny udział w walkach z okupantem niemieckim, czym przyczyniłem się w dużej mierze do odzyskania Niepodległości Polski. Po półtora rocznych walkach partyzanckich, w roku 1944 zostałem schwycony z bronią w ręku przez Niemców i osadzony w obozie w Działdowie, skąd powróciłem w roku 1945 kompletnie chory i wyczerpany”. Irena wraz z ojcem pomagają również jeńcom Stalagu I F Sudauen, którzy często są prowadzeni do pracy przez Niemców w pobliżu rodzinnego domu.
Tzw. wyzwolenie Suwałk w dniu 23 października 1944 nie oznacza zakończenia wojny. Rodzeństwo angażuje się w nową rzeczywistość na różny sposób. Marian, naa polecenie organizacji ma zostać strażnikiem w więzieniu karno -śledczym. Równocześnie uczęszcza do liceum. Ojciec wykorzystując swoje przedwojenne znajomości i załatwia synowi pracę w charakterze więziennego fryzjera (zgodnie z dokumentami procesowymi pracę rozpoczął bardzo szybko po powrocie z obozu w Działdowie). Nikt nie zna prawdy, nawet siostra, przed którą dotąd nie miał sekretów. Z relacji siostry Ireny wynika jednak, że często gdzieś wyjeżdżał i w tajemnicy utrzymywał swoje kontakty. Zarówno ojciec, jak i starszy brat przestrzegają chłopca przed pochopnym postępowaniem i proszą o powrót do normalnego życia oraz kontynuowania nauki. Na rozkas przełożonego
(kpr. Aleksy Łukowski pseudonim „Zarucki”) uwalnia w1945 r. sześciu więźniów, z którymi ucieka w kierunku Wiżajn. Marian zostaje, po długim okresie czynnej walki z użyciem broni, 7 kwietnia 1946 w mieszkaniu swojej narzeczonej Władysławy Wojnowskiej w Przerośli.
Śledztwo prowadzone przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa w Suwałkach było szczególnie okrutne. W wyniku pokazowego procesu 24 żołnierzy Okręgu Białystok i Obwodu WiN Suwałki w białostockim kinie Ton zostaje uznany za winnego wielu przestępstw. Wśród „widzów” w kinie znalazły się Irena Piekarska oraz Władysława Wojnowska. Obie zwróciły uwagę to, że cały budynek był obstawiony przez ogromną ilość funkcjonariuszy UB, NKWD oraz milicji. Więźniów przywieziono ciężarówką, ręce mieli związane grubym drutem. Byli brudni, obdarci, ze śladami ciężkiego pobicia. Oskarżeni, którzy przeżyli proces, zapamiętali go jako człowieka niezwykle godnego, który był dojrzały ponad swój wiek i mógł zawstydzić wielu starszych od siebie. Na uwagę zasługuje także fakt, że ubrano go w stare, zniszczone łachmany, być może pochodzące nawet od któregoś z niemieckich więźniów, co również było kolejnym upokorzeniem. Siostrze udało się czasem ukradkowo porozumieć z bratem. Wspomina, że podczas procesu, kiedy już było wiadomym, że zapadnie kara śmierci, rozpłakała się. Wówczas Marian powiedział do niej (siedziała dwa rzędy dalej): „Nie płacz siostrzyczko. Myślisz, że to tak boli jak rozstrzeliwują? Przecież to tylko chwilka, ukłuje tak jak pszczoła i będzie po wszystkim”. Były to ostatnie słowa, jakie miały między nimi paść. Wojskowy Sąd Rejonowy w Białymstoku na rozprawie skazał Mariana Piekarskiego na „karę łączną – karę śmierci z utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych – na zawsze”. Wyrok został wykonany 11 września 1946 roku.

Irena przez całe życie czekała na odnalezienie grobu brata. Nie doczekala. Miejsca pochowania ciała nie znamy do dzisiaj.

Zobacz film: